Spadłam z roweru i…

No właśnie, to był spektakularny upadek! Skoczyło się pogotowiem, ale jestem w sumie cała. Tylko lipka ze sportową stroną życia. Treningi capo na razie nie wchodzą w grę, rower też. Oj boli aktywna dusza. Ale że szczęście istnieje poza endorfinami sportowymi (tak!), gotuję/piekę więcej i przykładam się mocniej do instrumentów i ogólnie do muzykowania. I chociaż jest piątek i o tej porze zwykle jestem już po mega wspaniałym treningu u Czajnika, wkładam swoją energię w nowe przekąski i kąski i gitarowe riffy. A późnym wieczorem wyruszamy do Jeleniej na spotkanie z moją Siostrą, której nie widziałam tak dawno że ho ho, bo mieszka na obcej ziemi. pizza Dumna z pizzy z jarmużem <3

 

przystawkaA wcześniej przystawka – jarmuż, avokado z domowym sosem pomidorowym i kaki! (łaaa, znacie kaki? Ale pychota!)

 

A słucham dziś i wczoraj tego: