Głupawka na Szrenicy

1

Witajcie!
W końcu, na reszcie mogłam pooddychać górami…W zeszły weekend wybraliśmy się w moje rodzinne strony z zamiarem wejścia czerwonym szlakiem na Szrenicę.

Dziecię nasze zostało z babcią i dziadkiem, a my, głodni przygody, z plecakami pełnymi drożdżówek wyruszyliśmy na podbój Sudetów ;) W Szklarskiej cudna, szara jesień, ale już przy Wodospadzie Kamieńczyka zdrowo zawiało drobnym gradem. Na szlaku niewielu turystów, cisza i zapach igieł. Jeszcze szybka kawa i ogrzanie rąk w schronisku na Hali Szrenickiej i dzielnym (oraz chwiejnym – wiatr próbował nas zatrzymać) krokiem prosto na górę. Na szczycie nic a nic nie było widać. Ale co tam!

2

Oczywiście dostałam głupawki. Grad, wiatr, śnieg i atak śmiechu. Trochę z radości, że tu jestem i trochę z zimna i zaskoczenia, że taaakiii grad! (ale co ja się dziwię, przecież to góry, pogoda może się zmieniać kiedy i jak chce). I na trochę wywiało mi myśli z głowy. Tak bardzo było mi to potrzebne.

4
Niebawem Helutka będzie siedząca, więc wiosną będziemy tu we trójkę. Wiosną w chuście będziemy nieść naszego brzdąca szlakiem pełnym śpiewu ptaków, zapachu drzew i górskiej ciszy. Niech chłonie to, czym mama karmi duszę i ładuje baterie :)

3

One comment

Comments are closed.